„Po wyjściu z teatru Leon zrazu doszedł do Nowego Światu i zaczął był rozglądać się za taksówką. Gdy jednak nadjechała, rozmyślił się i zamiast pojechać do szpitala, wrócił do hotelu. Długie przebywania na korytarzu szpitalnym lub zbyt częste przychodzenia mogły wywołać niepożądane komentarze. Pamiętał uśmiech rudej pielęgniarki i dołek na jej policzku, gdy mówiąc o nim i Barbrze, połączyła ich znaczącym „No, skoro państwo..." Poza tym w stosunku jej (pielęgniarki), a także i w stosunku doń doktora Wolfbauma był cień aluzyjności, niby to „mów pan, co chcesz, ale my wiemy, czego się imać!..." Było to poniekąd kłopotliwe. Wróciwszy do numeru, zaraz atoli przedzwonił do dyżurki szpitalnej. Bez trudu rozpoznał głos ładnej siostry. Posłyszał uprzejme a spokojne „dziękujemy" i dowiedział się, że już nie tylko toksykolog na ...ski rozmawiał z dyżurnym asystentem, lecz że zgłosił się jeszcze inny warszawski specjalista od trujących substancji mineralnych i roślinnych. Go do stanu chorej, to spodziewają się poprawy...
Było już po północy. Przez okna dochodziły czyjeś głosy i wysoki, nietrzeźwy kobiecy śmiech. To ówczesnym zwyczajem, jakieś rozbawione towarzystwo zmieniało jeden nocny dansing na drugi. Jeszcze większy hałas, śmiechy oraz jakby przytupywania doszły z ulicy zaraz potem. Odsunąwszy firankę, Leon wyjrzał przez okno na Karową. W świetle latarni stał na jezdni przodownik w podpince, zaś wokół niego, trzymając się za ręce, tańczyło paręnaście studentów w białych konfederatkach. — Glina, glina!... — śpiewali na nutę fokstrota.“(1)
<<<< Z lewej strony monarchy
| - Dalej Odważnie - zahuczał >>>>
strona www |biuro księgowe |Magento