- Proszę pana już


„— Proszę pana, już go mam — posłyszał jednocześnie. To staruszek bileter wyglądał zza jakiejś dykty. — Widziałem go... w czasie tego numeru stał na widowni za ostatnimi rzędami... Chyba że nie zdążył jeszcze wrócić do loży... Już go zaraz przyprowadzę, niech pan będzie spokojny.
— Tsssss — syknął ktoś.
— Pójdę z panem — zaczął Leon.
— Tss.... sss...
Staruszek ominął pień i przyłożywszy dłoń do ust, wyszedł na korytarz. Leon podążył za nim. Zamykając drzwi, posłyszał znowu dźwięki fortepianu.
Na korytarzu atoli było cicho. — Pan szanowny niech się nie troszczy — szeptał bileter, drepcząc z przodu. — Już ja wiem o kogo chodzi... Tego pana z podwiązanym okiem znam jeszcze z opery... Też zawsze za kulisami wystawał...
— Niech pan posłucha — uprzytomnił sobie coś. — Ten pan zaraz będzie musiał telefonować do szpitala. Czy tu jest gdzie telefon...
— Kasy zamknięte... Ale niech pan najlepiej biegnie z powrotem na kulisy... tam ja pana odszukam... Tam też jest telefon. Wszystko da się zrobić...
Staruszek przystanął u innego białego wejścia, tym razem nie zaopatrzonego w złoty numer, i przekręciwszy gałkę, zniknął za drzwiami... Że też trzeba trafić na ta« kiego osobliwego toksykologa, myślał Leon. I dlaczego córeczka jego tak mnie błagała, żeby tatusia nie wywoływano po nazwisku... Szarada, cha, dosłownie szarada...“(1)


Belamy meble dziecięce |archiwizator aukcji allegro |masaż Rzeszów